Tropem Davida Černego – Podróż po ciemniejszej stronie Pragi
Reportaż-przygoda przez Pragę, w której każda rzeźba Davida Černego to kolejna wskazówka, prowokacja i dowcip. Głowa Kafki, Wiszący Freud, Lucerna, Žižkov i nieoczywista Praga śladami najbardziej bezczelnego czeskiego artysty.
Tropem Davida Černego – Miasto, które śmieje się w twarz legendzie
Pewnej nocy Praga szepnęła mi:
„Jestem czymś więcej niż wieżyczki i piwo. Chcesz zobaczyć moją ciemniejszą duszę? Ruszaj ze mną”.
I trudno odmówić miastu, które po zmroku wygląda tak, jakby za każdym rogiem mogło zmienić reguły gry.
Za dnia Praga jest uporządkowana.
Most Karola prowadzi tam, gdzie powinien.
Święci stoją spokojnie na swoich cokołach.
Hradczany pilnują panoramy.
Zegar astronomiczny odmierza czas.
Kamienice robią to, co kamienice robiły przez ostatnie sto czy dwieście lat: stoją i pozwalają się fotografować.
Ale istnieje druga Praga.
Trzeba tylko przestać patrzeć wyłącznie przed siebie.
Wtedy okazuje się, że nad głową wisi Freud.
Święty Wacław siedzi na zdechłym koniu.
Dwóch nagich mężczyzn sika do Czech.
Po wieży telewizyjnej pełzają dzieci bez twarzy.
Autobus robi pompki.
Trabant dostaje nogi.
A Franz Kafka rozpada się co chwilę na dziesiątki metalowych fragmentów i ponownie składa, jakby nic się nie wydarzyło.
Tak zaczyna się spacer śladami Davida Černego w Pradze.
Nie jest to zwykłe zwiedzanie.
Bardziej miejska gra.
Każda rzeźba jest kolejną wskazówką.
Każda mówi:
nie wierz pierwszemu wrażeniu.
Černý od lat robi z Pragą coś, czego tradycyjne pomniki wyjątkowo nie lubią.
Pozbawia ją powagi.
A potem sprawdza, co zostanie.
1. Głowa, która zmienia spojrzenie
Head of Franz Kafka / K. – Quadrio, 2014 Wikipedia: Head of Franz Kafka
Zaczynam od centrum miasta.
To ważne.
Bo nic nie zapowiada metafizyki.
Nie ma mrocznej uliczki.
Nie ma gotyckiej krypty.
Nie ma starego żydowskiego cmentarza.
Jest współczesny kompleks handlowy Quadrio, ruch uliczny, sklepy, szkło, reklamy i ludzie spieszący się w swoich sprawach.
A pośrodku tego wszystkiego stoi Kafka.
Ogromny.
Błyszczący.
Metalowy.
Głowa Franza Kafki w Pradze ma ponad dziesięć metrów wysokości, waży dziesiątki ton i składa się z 42 niezależnie obracających się warstw ze stali nierdzewnej.1
Najpierw widzisz twarz.
Nos.
Usta.
Czoło.
Znajome rysy pisarza.
A potem wszystko zaczyna się rozjeżdżać.
Jedna warstwa obraca się w lewo.
Druga w prawo.
Usta opuszczają nos.
Czoło przestaje pasować do reszty czaszki.
Przez chwilę Kafka nie przypomina człowieka.
Jest maszyną.
Stosem metalowych dysków.
Mechanizmem, który zgubił instrukcję obsługi własnej twarzy.
A potem wszystko wraca.
Kafka ponownie spogląda na przechodniów.
Jakby chciał powiedzieć:
„Nie martwcie się. Nic się nie wydarzyło”.
Tylko że wydarzyło się wszystko.
Dlaczego właśnie Kafka?
Trudno znaleźć lepszego patrona dla takiego mechanizmu.
Kafka pisał o człowieku próbującym funkcjonować w świecie, którego zasad nie rozumie.
O systemach większych od jednostki.
O biurokracji.
O tożsamości.
O rzeczywistości, która na pierwszy rzut oka wydaje się normalna, a po chwili okazuje się koszmarem.
U Černego nawet twarz Kafki nie potrafi zachować stabilności.
Rozpada się.
Układa na nowo.
Zmienia.
Artysta sam wskazuje przy tej realizacji również na współczesny kontekst polityczny oraz szczególne miejsce Kafki w czeskiej wyobraźni.1
Kiedy obraca się Głowa Kafki?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez turystów.
W internecie można znaleźć różne harmonogramy działania mechanizmu, jednak ponieważ sposób jego uruchamiania może być zmieniany ze względów technicznych lub organizacyjnych, najlepiej sprawdzić aktualny harmonogram na miejscu.
Najważniejsze jest jedno:
nie rób tylko zdjęcia nieruchomej głowy i nie odchodź.
Poczekaj.
Sens tej pracy zaczyna się w chwili, gdy Kafka przestaje być Kafką.
I być może właśnie dlatego ruchoma Głowa Kafki w Pradze stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych atrakcji miasta.
Nie jest pomnikiem pisarza.
Jest pomnikiem niestabilności.
A w Pradze to robi różnicę.
2. Freud, który nie może się zdecydować
Man Hanging Out – Husova, 1996/1997 The Guardian Insight
Od Kafki ruszamy dalej.
Miasto uspokaja się.
Kamienice wracają na swoje miejsca.
Bruk zachowuje się przyzwoicie.
Restauracje wystawiają stoliki.
Turyści patrzą w telefony.
Wydaje się, że Černý dał nam chwilę spokoju.
Nie dał.
Trzeba tylko spojrzeć w górę.
Nad ulicą wisi człowiek.
Jedną ręką trzyma się metalowej konstrukcji.
Drugą ma swobodnie opuszczoną.
Nogi wiszą nad pustką.
Z dołu przez moment naprawdę można pomyśleć:
ktoś zaraz spadnie.
Dopiero później dowiadujesz się, że to Sigmund Freud.
Wiszący Freud w Pradze – po co właściwie wisi?
Praca Man Hanging Out, po czesku często określana jako Viselec, została wykonana przez Černego w 1996 roku. W Pradze znajduje się nad ulicą Husova od 1997 roku.2
I tutaj zaczyna się coś ciekawszego niż zwykła prowokacja.
Černý tworzył rzeźbę pod koniec XX wieku.
Wszyscy zastanawiali się wówczas, co przyniesie nowe stulecie.
Internet.
Technologia.
Globalizacja.
Nowa polityka.
Nowe społeczeństwo.
I co stanie się ze starym typem intelektualisty.
Artysta wybrał Freuda jako symbol intelektualnego świata XIX i XX wieku — człowieka, który próbował opisać to, co ukryte wewnątrz ludzkiej psychiki.2
A potem zawiesił go nad ulicą.
Bez gruntu.
Bez cokołu.
Bez bezpieczeństwa.
Freud nie spada.
Ale też nie stoi.
Jest pomiędzy.
Człowiek pomiędzy strachem i decyzją
Można tę rzeźbę czytać bardzo prosto.
Każdy z nas czasami wisi.
Pomiędzy pracą, której nie lubi, a lękiem przed odejściem.
Pomiędzy związkiem a samotnością.
Pomiędzy tym, co znamy, i tym, czego pragniemy.
Pomiędzy:
„jeszcze wytrzymam”
a:
„puszczam”.
Freud tylko pokazuje to trochę bardziej dosłownie.
I dlatego Wiszący Freud w Pradze działa tak dobrze.
Nie trzeba znać psychoanalizy.
Wystarczy raz w życiu nie wiedzieć, co zrobić dalej.
Czyli właściwie każdy ma wstęp wolny.
Rzeźba, którą brano za prawdziwego człowieka
Instalacja podróżowała po świecie i jej realistyczny wygląd wielokrotnie powodował alarm.
Ludzie widzieli sylwetkę wysoko nad ziemią i zgłaszali służbom człowieka znajdującego się w niebezpieczeństwie.
To jeden z najlepszych dowodów, że Černý wygrał.
Bo przez kilka sekund rzeźba przestaje być sztuką.
Staje się zdarzeniem.
Dopiero później mózg odzyskuje kontrolę.
3. Nekrolog świętego Wacława
Kůň (Wacław na zdechłym koniu) – Pasáž Lucerna, 1999 CN Traveler on Kun
Wchodzimy do Pasażu Lucerna.
To jedno z miejsc, gdzie Praga sama w sobie wygląda jak dekoracja filmowa.
Elegancki pasaż.
Historyczne wnętrza.
Światło.
Schody.
Kawiarnie.
A potem patrzysz w górę.
Święty Wacław nadal siedzi na koniu.
Tyle że koń zdechł.
I ktoś powiesił go do góry nogami.
Język zwisa z pyska.
Nogi bezwładnie sterczą w powietrzu.
A patron Czech siedzi na jego brzuchu z godnością człowieka, który najwyraźniej uznał, że najlepiej będzie zachowywać się tak, jakby absolutnie nic się nie wydarzyło.
Lucerna i czeski symbol narodowy na opak
Kilkaset metrów dalej, na placu Wacława, stoi monumentalny pomnik świętego.
Tam wszystko działa zgodnie z regułami.
Koń stoi.
Jeździec patrzy przed siebie.
Naród ma bohatera.
Historia ma kierunek.
Pomnik ma pion.
Tutaj Černý bierze cały ten kod i odwraca go o 180 stopni.
Dosłownie.
Jego Saint Wenceslas / Kůň powstał w 1999 roku i od tego czasu znajduje się w Pałacu Lucerna.3
Sam artysta opisywał sens rzeźby wyjątkowo bezpośrednio: narodowy koń zdechł, wszystko zostało postawione na głowie, ale ludzie nadal zachowują się tak, jakby sytuacja była całkowicie normalna.3
To nie jest subtelna metafora.
Ale czasami subtelność jest przeceniana.
Państwo jedzie dalej. Tylko koń nie żyje
I właśnie tutaj dowcip robi się niebezpieczny.
Bo można go przenieść na dowolną rzeczywistość.
Instytucja przestała działać?
Jedziemy dalej.
System się rozpada?
Jedziemy dalej.
Koń zdechł?
Usiądziemy na brzuchu.
Byle wyglądało oficjalnie.
Dlatego koń Davida Černego w Lucernie jest czymś więcej niż turystyczną ciekawostką.
To bardzo czeska forma politycznej filozofii.
Bez manifestu.
Bez transparentu.
Bez przemówienia.
Martwy koń wystarczy.
4. Polityka pisze w wodzie — na żywo
Piss / Streams – Muzeum Kafki, 2004 Wikipedia: Piss (Černý)
Mała Strana.
Barok.
Pałace.
Kilka kroków od Mostu Karola.
Jedna z tych części Pragi, gdzie człowiek zaczyna podejrzewać, że miasto zostało stworzone wyłącznie po to, żeby turyści mieli dobre zdjęcia.
I wtedy wchodzimy na dziedziniec przy Muzeum Franza Kafki.
Stoją tam dwaj nadzy mężczyźni.
Naprzeciwko siebie.
Sikają.
Do Czech.
Nie metaforycznie.
Zbiornik fontanny ma kształt Republiki Czeskiej.
I właśnie dlatego dzieło znane jako Piss, a oficjalnie Streams, jest jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów humoru Černego.
To nie tylko dwóch facetów sikających do mapy
Najłatwiej zatrzymać się na pierwszym poziomie.
Politycy sikają na Czechy.
Śmieszne.
Prowokacyjne.
Zdjęcie.
Instagram.
Idziemy dalej.
Tyle że mechanizm jest ciekawszy.
Rzeźba z 2004 roku wykorzystuje elektronikę i system sterowania ruchami figur. Strumienie mogą wykonywać ruchy przypominające pisanie tekstu, a instalacja została pierwotnie pomyślana także z możliwością reagowania na wiadomości przesyłane telefonicznie.4
Czyli figury nie tylko sikają.
One piszą po państwie.
I wtedy niewinny dowcip zaczyna mieć drugą warstwę.
Państwo jako powierzchnia do zapisywania
Polityka robi przecież dokładnie to samo.
Kolejna władza przychodzi i pisze własną wersję kraju.
Potem przychodzi następna.
Poprzedni zapis znika.
Pojawia się nowy.
Czasami zostaje po nim tylko mokry ślad.
Černý zwracał również uwagę na czeskie językowe skojarzenia z oddawaniem moczu jako obrazem dominowania czy „przechytrzania” drugiego człowieka.4
Do tego dochodzi historia sztuki.
Manneken Pis.
Duchamp.
Fontanna.
Fizjologia zamieniona w dzieło.
W Pradze wszystko spotyka się w basenie w kształcie Czech.
I nagle pojawia się pytanie:
czy bardziej absurdalna jest rzeźba?
Czy polityka, którą próbuje komentować?
5. Dzieci bez twarzy – tech-horror
Babies (Žižkov Tower) – instalacja na wieży od 2000/2001, nowe wersje 2019 Wikipedia: Babies (Černý)
Teraz opuszczamy ścisłe centrum.
Bo Praga śladami Davida Černego nie kończy się na Starym Mieście.
Jedziemy na Žižkov.
I już z daleka widzimy wieżę telewizyjną.
Wygląda trochę jak rakieta.
Trochę jak konstrukcja z radzieckiego filmu science fiction.
Trochę jak coś, co wylądowało w środku miasta przez pomyłkę.
A potem zauważamy dzieci.
Gigantyczne niemowlęta wspinają się po konstrukcji.
W górę.
W dół.
Jakby wieża była ogromną zabawką.
Miminka – słodkie tylko z daleka
Pierwsza reakcja bywa sympatyczna.
Dzieci.
Jakie zabawne.
Potem przyglądasz się ich twarzom.
I zabawa się kończy.
Bo twarzy właściwie nie ma.
Zamiast oczu, nosa i ust pojawia się zdeformowany znak przypominający mechaniczny stempel, kod albo technologiczny interfejs.
Człowiek zostaje pozbawiony najbardziej podstawowego znaku indywidualności.
Twarzy.
I właśnie dlatego Miminka Davida Černego są jednocześnie komiczne i niepokojące.
To charakterystyczny mechanizm artysty:
najpierw przyciągnąć.
Potem lekko przestraszyć.
Instalacja na Žižkov Tower zaczęła funkcjonować na początku XXI wieku i stała się trwałym elementem panoramy. W 2019 roku figury zostały zastąpione nowymi, bardziej odpornymi wersjami.5
Žižkov – Praga, której warto szukać dalej od Rynku
Sam wyjazd pod wieżę jest częścią historii.
Žižkov nie wygląda jak Rynek Staromiejski.
I dobrze.
Jest bardziej codzienny.
Bardziej szorstki.
Pełen knajp, kamienic, stromych ulic i historii niekoniecznie wpisujących się w standardowy folder „Praga w weekend”.
Dlatego jeżeli interesuje Cię Praga nieoczywista albo Praga alternatywnie, Žižkov powinien pojawić się na mapie niezależnie od Černego.
Miminka są tylko bardzo dużym pretekstem.
6. Hybryda, która patrzy
Trifot – Czech Photo Centre, 2016 Atlas Obscura: Trifot
Jedziemy jeszcze dalej.
Do Nových Butovic.
Tutaj turystów jest mniej.
Przestrzeń jest bardziej współczesna.
I nagle przed Czech Photo Centre stoi coś, co wygląda jak aparat fotograficzny po bardzo złym śnie.
Albo bardzo dobrym.
Zależy od aparatu.
Trifot ma około 12 metrów wysokości i jest wielką hybrydą statywu, kamer, aparatów i mechanicznego stworzenia.
Nie wygląda, jakby miał stać.
Wygląda, jakby za chwilę miał ruszyć.
Aparat dostał nogi
Fotografia od początku była związana z jednym prostym układem.
Człowiek patrzy.
Aparat rejestruje.
Obiekt jest obserwowany.
Černý odwraca relację.
Trifot jest większy od człowieka.
Jego obiektywy przypominają oczy.
Elektronika pozwala instalacji reagować na otoczenie, a obraz przechodniów może pojawiać się na pobliskich ekranach.6
Przychodzisz zrobić zdjęcie sztuce.
A sztuka zaczyna patrzeć na ciebie.
W XXI wieku trudno o bardziej naturalny temat.
Kamery miejskie.
Telefony.
Media społecznościowe.
Monitoring.
Algorytmy.
Lokalizacja.
Rozpoznawanie twarzy.
Człowiek przez cały dzień fotografuje świat i jednocześnie sam jest fotografowany.
„Kto tu właściwie robi zdjęcie?”
Patrzysz na Trifota.
Trifot patrzy na ciebie.
Wyciągasz telefon.
Robisz zdjęcie.
W tym momencie sytuacja robi się niemal komiczna.
Urządzenie fotografuje urządzenie, które udaje żywe urządzenie patrzące na człowieka.
Černý mógłby właściwie nic więcej nie dodawać.
Technologia sama napisała resztę żartu.
7. Brown-Nosers – skok do politycznej wewnętrzności
Brown-Nosers – Galeria Futura, 2003 CN Traveler: Brownnosers
Są momenty, kiedy próbując pisać elegancko o sztuce współczesnej, trzeba się poddać.
To jest jeden z nich.
Przed nami dwie ogromne dolne części ludzkiego ciała.
Bez głów.
Bez twarzy.
Bez godności.
Za to z drabiną.
Żeby zobaczyć dzieło, trzeba wejść na górę.
I wsadzić głowę do gigantycznego odbytu.
Tak.
Nie ma bardziej akademickiego sposobu, żeby to opisać.
Wchodzisz po drabinie. I już nie ma odwrotu
To ważna część pracy.
Nie stoisz przed rzeźbą jak w muzeum.
Musisz wykonać gest.
Wejść.
Podejść.
Wsadzić głowę tam, gdzie wychowanie zwykle sugeruje jej nie wkładać.
W środku uruchamia się obraz wideo.
Widzimy dwie postacie.
Jedną z nich jest Václav Klaus, drugą Milan Knížák.
Karmią się nawzajem czymś przypominającym papkę przy akompaniamencie muzyki Queen.
Černý sam mówił o Brown-Nosers jako bardzo bezpośredniej reakcji na ówczesną sytuację polityczną i kulturową Czech.7
Tu nie ma wielkiej tajemnicy.
Zwrot brown-noser w angielskim oznacza lizusa.
Człowieka, który zrobi wszystko, żeby przypodobać się władzy.
Černý metaforę potraktował dosłownie.
Bardzo dosłownie.
Dlaczego Brown-Nosers działa również bez znajomości czeskiej polityki?
Najciekawsze jest jednak to, że nie trzeba wiedzieć, kim byli przedstawieni ludzie.
Sam Černý wspominał, że zagraniczny dziennikarz zobaczył instalację bez znajomości całego lokalnego kontekstu i natychmiast zrozumiał sens.7
Bo mechanizm lizusostwa jest uniwersalny.
Zmieniają się nazwiska.
Zmieniają się partie.
Zmieniają się systemy.
Ale ktoś zawsze wspina się po drabinie.
I ktoś zawsze próbuje znaleźć się wystarczająco blisko władzy.
Černý tylko pokazuje kierunek trochę bardziej dosłownie, niż jesteśmy przyzwyczajeni.
8. Trabant, który oddalił się od asfaltu
Quo Vadis – Ambasada Niemiec, 1990 CN Traveler on Quo Vadis
Trabant nie jest samochodem, który naturalnie kojarzy się z wolnością.
W Europie Środkowej został symbolem zupełnie innego świata.
Plastikowa karoseria.
Prosta konstrukcja.
NRD.
Kolejki.
Ograniczenia.
Codzienność realnego socjalizmu.
A potem przyszedł rok 1989.
Setki mieszkańców NRD zaczęły przedostawać się do ambasad RFN, między innymi do ambasady w Pradze.
Wokół praskiej placówki pozostawiano samochody.
Trabanty.
Wartburgi.
Ludzie zostawiali za sobą nie tylko pojazdy.
Zostawiali całe życie.
Černý daje Trabantowi nogi
W 1990 roku David Černý stworzył Quo Vadis.
Trabant dostał cztery ludzkie nogi.
I nagle samochód przestał potrzebować drogi.
Mógł odejść.
Oficjalna historia dzieła bezpośrednio wiąże je z kryzysem uchodźczym wokół ambasady RFN w Pradze w 1989 roku. Brązowy odlew pracy znajduje się obecnie w ogrodzie ambasady niemieckiej.8
Dokąd idziesz?
Quo vadis?
Po łacinie:
Dokąd idziesz?
W 1990 roku to pytanie dotyczyło właściwie wszystkich.
Dokąd idą Niemcy?
Dokąd idzie Czechosłowacja?
Dokąd idzie Europa Wschodnia?
Co będzie po komunizmie?
Nikt nie znał odpowiedzi.
Może dlatego Trabant nie jedzie.
Idzie.
Jak człowiek, który porzucił samochód, bo ważniejsza była droga.
W tej pracy Černý robi rzecz, którą powtarza później wielokrotnie.
Zaczyna od dowcipu.
Trabant ma nogi.
Śmieszne.
A potem otwiera się historia.
I już nie jest śmiesznie.
9. Tank Torso – historia bez głowy
Tank Torso / tradycja prac „czołgowych” Černego – okolice Náměstí Kinských Pragueviews on Černý works
Żeby zrozumieć czołg u Černego, trzeba cofnąć się jeszcze dalej.
Do 1991 roku.
W Pradze stał wówczas radziecki czołg-pomnik.
Miał przypominać o wyzwoleniu miasta przez Armię Czerwoną.
Był wojskowym monumentem.
Ciężkim.
Poważnym.
Nietykalnym.
Černý zrobił coś bardzo prostego.
Pomalował go na różowo.
W jednej chwili symbol militarnej potęgi zmienił się w coś absurdalnego.
Artysta został zatrzymany, ale sprawa wywołała ogromną debatę i stała się jednym z wydarzeń, które przyniosły mu rozpoznawalność.9
Czołg przestał straszyć
To niezwykle skuteczny gest.
Černý nie niszczy maszyny.
Nie wysadza jej.
Nie rozbiera.
Zmienia kolor.
Czołg nadal jest czołgiem.
Ma lufę.
Pancerz.
Gąsienice.
Ale różowy kolor odbiera mu część monumentalnej grozy.
Historia zostaje „odczarowana”.
Późniejsze realizacje artysty związane z fragmentami czołgów wracają do tego motywu.
Na Náměstí Kinských znajduje się praca znana jako A Hundred Grams of Tank — fragment autentycznego T-34, którego Černý chciał ponownie wykorzystać jako komentarz do historii pomnika i pamięci o radzieckiej obecności.10
W innych realizacjach pojawia się także motyw Tank Torso.
Dlatego lepiej myśleć o nich nie jako o jednej samotnej rzeźbie, lecz jako o całym języku Černego.
Co zostaje po pomniku władzy?
Najpierw pomnik mówi:
jesteśmy zwycięzcami.
Potem system się zmienia.
Pomnik staje się problemem.
Potem ktoś maluje go na różowo.
Potem zostają fragmenty.
I wtedy pojawia się pytanie:
czy kawałek czołgu nadal jest symbolem władzy?
Czy już tylko muzealnym szczątkiem?
Černý lubi właśnie ten moment.
Moment, w którym symbol traci pewność siebie.
10. London Booster – autobus, który robi pompki
London Booster – Chodov, 2012 Wikipedia: London Booster
Na końcu tej podróży dostajemy coś, co brzmi jak dowcip wymyślony po kilku piwach.
Czerwony londyński autobus.
Robi pompki.
I naprawdę trudno napisać to zdanie w bardziej poważny sposób.
London Booster powstał w 2012 roku w związku z igrzyskami olimpijskimi w Londynie.
Černý wziął charakterystyczny brytyjski double-decker i dobudował mu ogromne mechaniczne ramiona.
Hydraulika podnosi autobus.
Opuszcza.
Podnosi.
Opuszcza.
Pojazd ćwiczy.
Sport czy kara?
Sam Černý tłumaczył, że pomysł wziął się ze skojarzenia pompek nie tyle ze sportem, ile z karą:
źle się zachowywałeś?
Pięćdziesiąt pompek.
Rzeźba została wyposażona w mechanikę hydrauliczną, elektronikę i ekrany LED.11
To absurd w czystej postaci.
Autobus nie został stworzony do ćwiczeń.
Powinien wozić ludzi.
Tymczasem jego funkcja zostaje odwrócona.
Z transportu robi się atleta.
Z maszyny użytkowej — organizm.
Černý i kultura wielkiego widowiska
Można zatrzymać się na żarcie.
Autobus robi pompki.
Koniec.
Ale igrzyska olimpijskie są przecież ogromnym widowiskiem.
Sport.
Pieniądze.
Narodowa reprezentacja.
Media.
Reklama.
Polityka.
Miliony ludzi oglądających ciała wykonujące rzeczy, których sami prawdopodobnie nigdy nie zrobią.
A obok stoi czerwony autobus i ćwiczy.
Trochę głupio.
Trochę heroicznie.
Trochę jak cała kultura wielkich sportowych spektakli.
Dziś London Booster znajduje się w Chodovie i pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych kinetycznych realizacji Černego.11
Epilog – Kiedy pragniemy się śmiać, choć drży serce
Na końcu spaceru zaczynasz rozumieć, że Černý właściwie cały czas robi jedną rzecz.
Bierze coś, co znamy.
I przesuwa o kilka centymetrów.
Kafka ma twarz.
Ale twarz się rozpada.
Freud jest człowiekiem.
Ale nie ma ziemi pod nogami.
Wacław jest bohaterem narodowym.
Ale koń pod nim nie żyje.
Fontanna jest fontanną.
Ale sika do państwa.
Dziecko jest dzieckiem.
Ale nie ma twarzy.
Aparat jest aparatem.
Ale patrzy na ciebie.
Trabant jest samochodem.
Ale chodzi.
Czołg jest symbolem militarnej władzy.
Ale można pomalować go na różowo.
Autobus jest autobusem.
Ale robi pompki.
Cała twórczość Černego powtarza jedno zdanie:
rzeczy nie muszą znaczyć tego, co kazano nam o nich myśleć.
I być może dlatego tak dobrze pasuje do Pragi.
Bo historia tego miasta wielokrotnie udowadniała, że rzeczy potrafią nagle zmienić znaczenie.
Cesarstwo może zniknąć.
Państwo może powstać.
Państwo może zostać zajęte.
System może upaść.
Pomnik bohatera może stać się pomnikiem okupanta.
Czołg może zmienić kolor.
Ulica może zmienić nazwę.
Granica może zniknąć.
Władza, która wydawała się wieczna, może któregoś ranka przestać istnieć.
Praga nauczyła się więc pewnej ostrożności wobec wielkich słów.
I dlatego zamiast odpowiadać patosem, bardzo często odpowiada humorem.
Czarnym.
Suchym.
Absurdalnym.
Humorem człowieka, który widział już tyle wersji historii, że każdej następnej przygląda się z lekkim uśmiechem.
Praga nieoczywista – nie wszystko trzeba zobaczyć pierwszego dnia
Nie próbowałbym objeżdżać wszystkich tych rzeźb w dwie godziny.
Nie o to chodzi.
Černý jest dobrym pretekstem, żeby zobaczyć różne miasta ukryte wewnątrz jednej Pragi.
Centrum z Głową Kafki.
Staré Město z Freudem.
Lucernę ze świętym Wacławem.
Malą Stranę z Sikającymi i historią Trabanta.
Žižkov z Miminkami.
Nové Butovice z Trifotem.
Smíchov i jego współczesną sztukę.
Chodov z autobusem-atletą.
To zupełnie inna mapa niż klasyczne:
Most Karola → Rynek → Zamek → piwo.
I właśnie dlatego warto nią czasami pójść.
Jeżeli jesteś w Pradze pierwszy raz i chcesz najpierw zrozumieć podstawy miasta, zobacz Pragę w pigułce.
Jeżeli bardziej interesuje Cię Praga nieoczywista, XX wiek i architektura, która nie próbuje się wszystkim podobać, zajrzyj także na spacer Brutalizm – Letná.
A jeśli po całym dniu dziwnych rzeźb nadal masz ochotę na mroczniejsze miasto, jest jeszcze Praga w cieniu legend – duchy Starego Miasta.
Wszystkie aktualne trasy znajdziesz na CzeskaPraga.pl – wycieczki po Pradze z polskim przewodnikiem.
Bo czasami najlepszym sposobem zwiedzania Pragi nie jest szukanie najpiękniejszych miejsc.
Tylko najdziwniejszych.
A kiedy zaczniesz ich szukać, odkryjesz coś jeszcze.
W Pradze absurd nie psuje historii.
On często pomaga ją zrozumieć.
Przypisy
Footnotes
-
David Černý, K. / Kafka Head – oficjalny opis kinetycznej rzeźby przy Quadrio: ponad 10 metrów wysokości, 42 obrotowe panele ze stali nierdzewnej, elektronika i 21 modułów napędowych: David Černý – K.. ↩ ↩2
-
David Černý, Man Hanging Out – oficjalny opis pracy z 1996 roku oraz komentarz artysty dotyczący Freuda, końca XX wieku i przyszłej roli intelektualisty: David Černý – Man Hanging Out. ↩ ↩2
-
David Černý, Saint Wenceslas – oficjalny opis pracy z 1999 roku znajdującej się w Pałacu Lucerna oraz wypowiedź autora o „zdechłym” narodowym koniu i państwie postawionym na głowie: David Černý – Saint Wenceslas. ↩ ↩2
-
David Černý, Streams – oficjalny opis interaktywnej fontanny z 2004 roku, systemu elektronicznego i koncepcji „pisania” strumieniem wody oraz kontekstu czeskiej gry językowej. ↩ ↩2
-
David Černý, Babies – oficjalna dokumentacja cyklu Miminka oraz instalacji na wieży Žižkov: David Černý – dzieła. ↩
-
David Černý, Trifot – oficjalna dokumentacja 12-metrowej instalacji z 2016 roku wykorzystującej aparaty, elektronikę i system obrazu: David Černý – dzieła. ↩
-
David Černý, Brown nosers – oficjalny opis instalacji z 2003 roku, jej politycznego kontekstu i postaci Milana Knížáka oraz Václava Klausa: David Černý – Brown nosers. ↩ ↩2
-
David Černý, Quo Vadis (Trabant) – oficjalna historia pracy z 1990 roku, wydarzeń wokół ambasady RFN w Pradze w 1989 roku oraz brązowego odlewu znajdującego się w ogrodzie ambasady: David Černý – Quo Vadis. ↩
-
David Černý, biografia artysty – informacja o pomalowaniu radzieckiego czołgu na różowo w 1991 roku i krótkim zatrzymaniu artysty: David Černý – About. ↩
-
David Černý, A Hundred Grams of Tank – fragment autentycznego czołgu T-34 i historia próby ponownego umieszczenia różowego motywu czołgu na Náměstí Kinských: David Černý – A Hundred Grams of Tank. ↩
-
David Černý, London Booster – oficjalny opis kinetycznego autobusu z 2012 roku, mechanizmu hydraulicznego oraz inspiracji pompkami jako formą sportowego wysiłku i kary: David Černý – London Booster. ↩ ↩2