10 czeskich wyrażeń, które (prawie) zawsze źle zrozumiesz
Najpotrzebniejsze czeskie zwroty dla turystów w Pradze, trochę na serio, trochę na śmiesznie – z sekcją fałszywych przyjaciół i ostrzeżeniami, czego NIE mówić.
10 czeskich wyrażeń, które (prawie) zawsze źle zrozumiesz
Praga to miasto stu wież, miliona piw i… kilku tysięcy pułapek językowych.
Dla Polaków czeski wydaje się „prawie taki sam” jak polski, a potem nagle orientujesz się, że "szukałeś sklepu" i zapytałeś przypadkowo o… coś zupełnie innego.
Oto 10 zwrotów, które warto znać, plus pięć słów, których lepiej NIE mówić głośno. Dla własnego bezpieczeństwa. I godności.
1. „Ahoj” – cześć, ale serio wszędzie
Czeski „Ahoj” (Google Maps do przypadkowej knajpy, żebyś mógł to przetestować) to magiczne słowo. Możesz powiedzieć je sąsiadowi, kelnerowi, psu na ulicy i policjantowi. Uwaga: przy teściowej nie działa.
2. „Kolik to stojí?” – ile to kosztuje?
Prawdziwy test turysty w Pradze. Jeśli chcesz zobaczyć minę kelnera w luksusowej restauracji na Pařížskiej (lokalizacja) – zapytaj o cenę deseru. Pamiętaj, że odpowiedź może być równie szokująca jak kurs korony.
3. „Na zdraví” – na zdrowie!
Idealne do toastów. Ale uważaj – w Czechach to jest kontrakt społeczny. Jeśli powiesz „Na zdraví”, musisz pić do dna. Próba oszukania systemu może skończyć się publicznym zawstydzeniem przez barmana.
4. „Prosím” – proszę, ale trochę bardziej
To najbardziej wielofunkcyjne słowo w czeskim. Oznacza: „proszę”, „dziękuję”, „podaj piwo”, „czy możesz się przesunąć” i „błagam, nie rób mi krzywdy”. Jedno słowo, milion zastosowań. Tylko nie myl z polskim „prosimy o ciszę” – w Pradze ciszy nie ma.
5. „Kde je…?” – gdzie jest…?
Najczęściej używane razem ze słowem „toaleta”.
Pro tip: w Pradze pytanie „Kde je toaleta?” (link dla pewności) to forma sztuki. Nigdy nie wiesz, czy skończysz w luksusowym hotelu, czy w piwnicy z kafelkami z 1974.
6. „Zaplatím” – zapłacę
Używane w knajpach, ale wymaga perfekcyjnego timingu. Jeśli powiesz to za wcześnie, kelner obrazi się. Jeśli powiesz za późno – kelner zniknie na trzy godziny, a Ty nauczysz się języka czeskiego w wersji „gestykulacja survivalowa”.
7. „Dobrý den” – dzień dobry
Brzmi elegancko, ale działa tylko do południa. Potem lepiej powiedzieć „Dobrý večer”, bo inaczej kelnerzy spojrzą na Ciebie jak na turystę z Białegostoku. Chociaż… i tak poznają.
8. „Děkuji” – dziękuję
Jeśli chcesz zasłużyć na wieczne uznanie czeskiego narodu, powiedz to po zakupie piwa. Bonus: kelner się uśmiechnie i może nawet powie „Prosím” (czyli „nie ma za co” – ale i tak zabrzmi, jakby miał do Ciebie pretensje).
9. „Pomoc!” – ratunku!
Uwaga, działa tylko wtedy, gdy faktycznie potrzebujesz pomocy. Jeśli krzykniesz to w kolejce po trdelník na Starówce, bo zabrakło Nutelli, nikt Ci nie pomoże.
10. „Neumím česky” – nie mówię po czesku
Świetne, jeśli czujesz się zagubiony. Ale uwaga: 90% czeskich kelnerów odpowie wtedy płynnym angielskim. 10% spojrzy na Ciebie jak na wyzwanie i będzie mówić po czesku jeszcze szybciej.
Lepiej nie mów tego głośno… 😎
(czyli 5 czeskich słów, które znaczą coś zupełnie innego)
- „Szczęście” – po czesku „štěstí” = „szczęście”, ale „szczęście” po polsku rozumiane źle brzmi w kontekście czeskim. Zamiast pytać „Gdzie mogę kupić szczęście?”, powiedz lepiej „pivo”.
- „Sklep” – po czesku „sklep” = piwnica. Jak powiesz „Idę do sklepu”, Czesi myślą, że zamierzasz zamieszkać w podziemiu.
- „Zapomnieć” – w czeskim „zapomenout” = zapomnieć, ale „zapomenout se” oznacza… zachować się niestosownie. Delikatnie mówiąc.
- „Lustro” – po czesku „lustr” = żyrandol. Jeśli zapytasz w hotelu o „lustro”, dostaniesz lampę. Albo spojrzenie pełne politowania.
- „Szukać” – no cóż… w Czechach lepiej nie pytać o szukanie. Powiedzmy, że to słowo ma… romantyczne konotacje.
Odkryj Pragę (i jej językowe pułapki) z nami
Jeśli chcesz uniknąć wpadek językowych, zobaczyć, gdzie faktycznie jest toaleta i dowiedzieć się, które piwo zamawiać, żeby nie brzmieć jak turysta – wybierz jedną z naszych wycieczek po Pradze.
Grupy są małe, przewodnicy cierpliwi, a transport lokalny zawsze w zasięgu.